Na folkowo….Lipce Reymontowskie

Pierwszy naprawdę ciepły weekend tego roku to była świetna okazja, aby wyrwać się z miasta. Tym razem trafiło na Lipce Reymontowskie, niewielką wieś niedaleko Łowicza gdzie Reymont umiejscowił akcję powieści „Chłopi”. Jeśli chcecie poczuć klimat niczym z „Ranczo” to powinniście zjeść w miejscowej „Karczmie u Boryny” i zrobić sobie mały spacerek po okolicy. Lubię takie małe miejscowości-ludzie rozmawiający na ulicach, każdy każdego zna, nie ma pośpiechu i nie ma wyścigu szczurów. W takich miejscowościach jakoś czas inaczej płynie a i człowiek człowiekowi jakoś bliższy, cieplejszy, bardziej pomocny:). Polecam też chlebek z miejscowej piekarni- jest pyszny.

IMG_6707.JPG

W miejscowości działa niewielkie muzeum, to świetna okazja żeby pokazać dzieciom jak wyglądały kiedyś gospodarstwa na wsi, jakie maszyny używano-zresztą samemu można sobie przypomnieć wakacje u naszych dziadków czy pradziadków. Oglądając stare zdjęcia rodziny Reymonta doszłam do wniosku, że kiedyś zdjęcie to było coś, czasem ludzie robili sobie jedno zdjęcie w ciągu całego życia np. moja praprababka. Kobiety zakładały najlepsze suknie, czesały misterne koki-takie rodzinne święto, a dziś pstrykamy na potęgę ile pamięć zmieści… tylko czasu nie mamy tych zdjęć przeglądać.

IMG_6696.JPG

IMG_6698.JPG

IMG_6718.JPG

IMG_6712.JPG

IMG_6720.JPG

IMG_6717.JPG

IMG_6752.JPG

W muzeum można zobaczyć trochę lokalnej sztuki, bardzo ciekawe są też stroje (łowickie pasiaki) oraz wszelkiego rodzaju pająki, wycinanki, haftowane prześcieradła, poduszki, malowane skrzynie. Jakaś nostalgiczna robię się z wiekiem (jutro kolejne urodziny…), bardziej tęsknie za dzieciństwem, za wakacjami na wsi, za ludźmi których już nie ma. Idę do przodu, ale gdzieś po sercu błąkają się takie ciepłe wspomnienia, chwile do których chciałoby się wrócić…

„Co wyliczę to wyliczę

ale zawsze wtedy powiem,

że najbardziej mi żal:

Kolorowych jarmarków, blaszanych zegarków

Pierzastych kogucików, baloników na druciku

Motyli drewnianych, koników bujanych

Cukrowej waty i z piernika chaty”

.IMG_6699.JPG

IMG_6700.JPG

IMG_6703.JPG

IMG_6706.JPG

IMG_6750.JPG

IMG_6747.JPG

 IMG_6745.JPG

Fajnie, że można jeszcze trafić na takie relikty jak ta budka telefoniczna:)

IMG_6755.JPG

Na koniec, aby zakończyć ten wpis pozytywnie i przekazać jeszcze trochę folkowego klimatu zostawiam Was z piosenką Andrzeja Rosiewicza „Chłopcy radarowcy” w całkiem nowej aranżacji (…Panie Andrzeju jest Pan świetny!). Piosenka ma ciekawą historii i choć ma ponad 30 lat to nadal wydaje się dość aktualna. Utwór choć był idealnym materiałem na hit musiał pokonać jedną przeszkodę- cenzurę. Jakby nie było traktował o Milicji Obywatelskiej, choć w dość żartobliwym tonie. Na szczęście udało się przekonać cenzorów a i sami funkcjonariusze drogówki polubili ją bardzo:)

2 thoughts on “Na folkowo….Lipce Reymontowskie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s