Moje pomysły na zimowe dni

Często zima jest kojarzona z okresem depresji i kiepskiego samopoczucia. Mała ilość promieni słońca sprawia, że częściej jestem senna, zmęczona, marznę. Myślę, że w leniuchowaniu o tej porze roku nie ma nic złego, są miesiące kiedy jestem bardzo aktywna, więc pora aby odpocząć i sprawić trochę radości dla ciała i ducha. Dziś chciałam się z Wami podzielić moimi pomysłami na zimowe dni, a szczególnie na długie wieczory….

img_1705

Filmowe wieczory

W końcu mam czas nadrobić zaległości filmowe. Zimą uwielbiam oglądać thrillery i filmy sci-fi, ale lubię też filmy świąteczne albo bajki. Z tych ostatnich w końcu obejrzałam „Zwierzogród”. Dawno się tak nie uśmiałam, jeśli zatem mieliście słabszy dzień albo potrzebujecie terapii śmiechem to z całą odpowiedzialnością polecam. Podsyłam dla tych co jeszcze nie oglądali wybraną scenkę dla zachęty.

Z filmów sci-fi i thrillerów polecam parę już starszych pozycji. Pierwsza to ” Marsjanin”– historia człowieka, który po nieudanej ekspedycji zostaje sam na Marsie. Mimo małych zapasów żywności, mimo braku łączności z Ziemią  mężczyzna stara się przetrwać…w jaki sposób i z jakim skutkiem musicie zobaczyć sami.

img_6302

W podobnym klimacie utrzymany jest film „Grawitacja”, kilka razy był już w TV. Para astronautów szuka sposobu na przetrwanie po zniszczeniu stacji przez szczątki satelity. Osamotnieni w przestrzeni, zdani tylko na siebie czy mają  szansę powrotu? Ujęcia w filmie są przepiękne, a sam film to niejako „oda do życia”.Znalezione obrazy dla zapytania nowy początek

Jesienią w kinie można było zobaczyć „Nowy początek”. Pewna znana lingwistka zostaje powołana przez siły obronne kraju by spróbować poznać język obcej cywilizacji i rozszyfrować jej zamiary wobec Ziemian. Świetna opowieść o tajemnicy, o czasie i rzeczach, których nie jesteśmy w stanie objąć naszym umysłem.

Wszystkie filmy, które Wam poleciłam w dużej mierze są filmami o człowieczeństwie, walce o siebie, o poznawaniu siebie i przekraczaniu granic.

Na koniec zostawiłam dwie pozycje.

„Cloverfield 1o Lane” to film o młodej kobiecie, która w nocy ulega wypadkowi samochodowemu. Budzi się przypięta łańcuchem w piwnicy mężczyzny, który twierdzi, że uratował ją przed atakiem chemicznym. Dowiaduje się od niego, że śmiercionośny atak chemiczny skaził Ziemię i tylko w bunkrze będą bezpieczni. Czy na pewno, czy oby jej opiekun czegoś nie ukrywa? Film świetnie poprowadzony, do końca nie mogłam odkryć zakończenia-polecam mocno!… ostatnio był bodajże na HBO

Znalezione obrazy dla zapytania cloverfield lane 10

I coś pozytywnego po tych mroczniejszych kawałkach –„Praktykant”. Jak zawsze świetny Rober De Niro gra tym razem 70-letniego wdowca, który znudzony emeryturą postanawia zatrudnić się jako stażysta w redakcji strony internetowej poświęconej modzie prowadzonej przez Jules Ostin (w tej roli Anne Hathaway). Jeśli macie ochotę na trochę ciepełka, jeśli zwątpiliście, że jesteście komuś potrzebni to koniecznie musicie obejrzeć ten film. Coś w podobnym klimacie to „Stażyści”-jeśli nie wiecie jak wygląda praca w Google zobaczcie koniecznie;)

img_6303

Nowe przepisy

Zima to czas kiedy w końcu można bez wyrzutów, że traci się piękną pogodę za oknem potestować nowe przepisy. W tym roku po raz pierwszy zrobiłam pieczone kasztany, może ich smak to nie jest dla mnie jakiś hit, ale ten zapach i ta ciekawość jak smakują:). Pieczone kasztany to jesienny przysmak Włochów. Spacerując uliczkami miasteczek, na jesiennych festynach można spotkać sprzedawców z dużymi okrągłymi patelniami z dziurkami w dnie (takie jakby grille). Kasztany serwowane są w papierowych rożkach, można je pochrupać  w chłodniejsze dni i rozkoszować się ich aromatem. Ten klimat chyba najlepiej oddaje post na blogu  Dom z kamienia http://domzkamienia.blogspot.com/2015/10/usmiechy-kasztany-i-spiew.html.

img_6288

W domu kasztany trzeba umyć w wodzie, ponacinać w krzyżyk i piec około 20-30 minut w 200°C. Kasztany obieramy z twardych łusek i zajadamy wnętrze-nie wiem jak dobrze scharakteryzować ten smak-orzech w połączeniu z fasolą, lekko słodki, trochę mączysty. Pamiętacie hasło: „Najlepsze kasztany są na placu Pigalle. Zuzanna lubi je tylko jesienią”…cóż i tu Was muszę zmartwić bo to niestety dzielnica „czerwonych latarni” w Paryżu i zamiast kasztanów możemy tam spotkać co najwyżej panie lekkich obyczajów. Z kasztanowych przepisów udało mi się nawet wyszukać taki na zupę, a kremy kasztanowe, które czasem można dostać w sklepach polecam-są świetne do ciast.

img_6286

Spacer

Pięknych dni zimą może nie jest za wiele, ale w te lepsze warto przejść się chociaż po najbliższej okolicy. Przyroda zimą też bywa piękna a i trochę ruchu po łasuchowaniu się przyda. Czasami bywa tak zimno lub nieprzyjemnie, że mówię sobie: „o nie dziś nigdzie się nie ruszam!”…ale kiedy zarzucę kurtkę, opatulę się szalem i przejdę te dwa czy trzy kilometry czuję się taka szczęśliwa:) pewnie nie tylko ja, bo kaczki nad wodą jakoś widząc mnie z suchą bułką  w  dłoniach też są szczęśliwsze i nagle jakieś takie oswojone:) Uwielbiam jeszcze spacery wieczorem, kiedy przed domami na drzewkach rozwieszone są kolorowe lampki. Pamiętam jak byłam mała i chodziłam z rodzicami do pobliskich kościołów oglądać świąteczne szopki…to  był piękny czas:)

img_6264

img_6266

img_6275

img_6277

img_6273

img_6276

img_1740

img_1730

Planszówki

Uwielbiam planszówki. Ostatnio gram w popularną „Kolejkę” i „Wsiąść do pociągu. Europa”. Obie gry przenoszą w trochę inny świat i obie mają dość łatwe zasady. „Kolejkę” pewnie wielu z Was zna a „Wsiąść do pociągu. Europa” to druga część popularnej gry o kolejowej przygodzie. Musimy w niej zbierać karty z wagonami, używać ich by budować dworce, pokonywać tunele i zajmować trasy kolejowe. Obie gry są pięknie wydane, „mają swój klimat”. W „Kolejkę” udało mi się wkręcić już parę osób:)

img_6300

img_6297

img_6299

img_6301

Czas na pasje

W końcu jest czas, aby włączyć muzykę pomalować lub powyklejać ceramiczną mozaikę. Latem dużo czasu zabierał mi ogród, zresztą lubię letnie wieczory spędzać na powietrzu, ale teraz mogę w końcu zrobić nastrój, zapalić świece, posłuchać odłożonych płyt, sięgnąć po farby. Uwielbiam te chwile…takie chwile tylko dla mnie:)

IMG_6295.JPG

Coś dla ciała

Zimą piękne zapachy działają na mnie podwójnie, chętnie sięgam po pachnące balsamy i ręcznie robione mydła. Zapach tych mydełek jest nieziemski w tym roku przetestowałam już truskawkowe, borówkowe, karmelowe, lawendowe, teraz pora na trawę cytrynową:) Do tego często w sklepach mydełka są tak pięknie pakowane, że warto je kupić dla samego pudełka. Potem trzymam tam różne moje skarby, pamiątki z podróży, zapiski. Kiedy za oknem plucha i ziąb dobrze poczuć się takim dopieszczonym:) Ciepły kocyk, ulubiona herbatka, książka…zima da się lubić, już nie wspominając o tych, którzy mają tyle szczęścia i jeżdżą w tym czasie w góry.

img_6294

img_6293

A na koniec zimowa piosenka z czasów mojego dzieciństwa, bardzo ją lubię:)…”Zima lubi dzieci najbardziej na świecie, dorośli mi mówią nie wierzę…”:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s