Czy wszystko zawsze musi być „na szóstkę”?

Do napisania tego posta zainspirowała mnie ostatnia reklama IKEA – „bo przecież nie musi być perfekcyjnie, aby było idealnie”. Czasem mam wrażenie, że ludzie chcą być dziś tak perfekcyjni, że dla selekcji tych „najlepszych jednostek” zniszczyliby całą ludzkość. Często jest tak, że jesteś perfekcjonistą nie dlatego, że taką masz naturę, nie dlatego, że taki jest Twój wybór ale dlatego, że Twoje otoczenie wywiera na Tobie presję. Kiedyś myślałam, że jak zrobię coś fajnie i włożę w to całą swoją energię to ktoś to doceni- musisz to wiedzieć nie doceni (!), a każde najmniejsze potknięcie będzie bardziej dostrzegane.

img_5899

Nasłuchałam się opowiadań w pracy o tym jak to okna trzeba myć co miesiąc, opowiadań o idealnych ogródkach, o tym, że 10-letnie auto to już złom, że 100-metrowy dom to klitka.

Niektórzy ludzie są tak zacietrzewieni w swoich poglądach, że nawet nie biorą pod uwagę, że ktoś może być zupełnie inny czy być na innym etapie życiowym i mieć inne marzenia, plany, potrzeby.

img_5893

Zapisujemy dzieci na „milion” zajęć dodatkowych -jazda na koniu, jazda na słoniu, gra na mandolinie…czasem nawet nie zwracamy uwagi na zainteresowania naszego dziecka, bo przecież musi spróbować wszystkiego, bo przecież musi być wyjątkowe, już nie wystarczy świadomość, że przez samo bycie naszym dzieckiem  jest wyjątkowe. Do tego traktujemy siebie tak strasznie poważnie, że nawet małą porażkę przyjmujemy jakby ktoś umarł. Jeśli ktoś czytał moje wcześniejsze posty, to pewnie trafił na ten, w którym pisałam o tym jak robiłam listy spraw do załatwienia w ciągu dnia, a jeśli coś poszło nie tak to uznawałam ten dzień za stracony. Chodziłam chora do pracy z cieknącym nosem i temperaturą 39 stopni, bo przecież muszę to zrobić, bo przecież zwolnień się nie bierze. Pewnego dnia jednak nie mogłam wstać z łóżka i wtedy doszło do mnie, że kiedy jestem chora nie zaopiekuje się mną moja praca tylko najbliżsi i przyjaciele, a jeśli nawet w pracy się coś zawali, to czy za rok czy dwa będzie to miało jakiekolwiek znaczenie, czy ktoś będzie to pamiętał?

img_5897

Życie jest za  krótkie na bycie perfekcyjnym. Swoje porażki roztrząsamy godzinami w głowie, zastanawiamy się co ktoś o nas pomyśli, podczas gdy ten ktoś nic nie myśli(!), bo zwyczajnie skupia się na swoim życiu.

Nawet na blogach kreujemy nasz „świat idealny”, nigdy nie piszę Wam o tym, że płaczę, nie wstawiam zdjęć kiedy padam jak mops ze zmęczenia na kanapie, nie informuję reszty świata, że miałam koszmarny dzień w pracy. Dlaczego nie?…bo czy ktoś chciałaby czytać takie zapiski. Czy nie jesteśmy dziś na tyle poważni, zabiegani, „zawaleni robotą” aby czytać wzajemnie o swoich frustracjach…to dopiero byłoby frustrujące;). A z drugiej strony przeglądamy te swoje „światy idealne” z nutką zazdrości myśląc jak to jest, że inni są tacy wspaniali, że mają wszystko, a ich życie jest takie ciekawe i porywające. Wyścig trwa, nawet reklama Lidla z tego tygodnia-„zadbaj o formę i zaimponuj znajomym” ma mobilizować tych bardziej opornych. Zamiast żyć dla siebie, zaczynamy żyć na pokaz…tylko upadki są potem bardzo bolesne, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas.

„Urodziłeś się by być sobą, a nie wersją w której ktoś chciałby Cię widzieć”

img_5894

4 myśli w temacie “Czy wszystko zawsze musi być „na szóstkę”?

  1. loliek pisze:

    Fajnie, że przeczytałam to teraz (8:33). Dobrze jest zacząć dzień z myślą – „nie musi być idealnie”, bo wbrew pozorom takie właśnie credo może spowodować że będzie dobrze, a to akurat starczy 🙂

    Polubienie

  2. alicjaright pisze:

    Rzeczy, które opisałaś oczywiście mają miejsce, ale jestem przekonana ze dotyczą raczej mniejszego niż większego grona osób. Nie znam nikogo, kto by twierdził że 100metrowy dom to klitka, nie znam nikogo kto by mnie chciał oskalpować za to jakie mam poglądy. Nie pracuje mało, ale też nie od świtu do zmierzchu. Chociaz wiem, że są osoby, które pracują po 12-15h/dobę, ale jestem przekonana, że przynajmniej część z nich gdyby nie musiała tyle harować to by tego nie robiła. 

    Myślę, że takie przekonanie o przymusie bycia perfekcyjnym nie bierze się z otoczenia tylko z nas samych. Bo tylko Ty odczuwasz przymus udowodnienia czegoś innym albo nie. Nikt Cię nie może zmusić do takiego przekonania. Można to tłumaczyć, że otoczenie wywiera presję itd., ale to zawsze Ty na końcu podejmujesz decyzję czy otoczenie wie co jest dla Ciebie dobre czy nie. I nie chce tutaj mówić, że nagle trzeba stać się buntownikiem itp., tylko że trzeba umieć wybrać, bo nie wszystko z gruntu jest złe albo dobre. 

    Tak samo pokazywanie skrawków idealnego życia na blogu. To jest piękne, że ludzie chcą dzielić się dobrem, że dbają o wygląd strony, o zdjęcia, że przekazują pozytywne rzeczy. To coś w rodzaju inspiracji do robienia fajnych i pięknych rzeczy. Wiele razy miałam tak, że gdy dopadala mnie chandra to po przeczytaniu pozytywnego wpisu na czyimś blogu od razu poprawiał mi się humor, a przecież właśnie o to w tym wszystkim chodzi. 😃

    Dlatego przesyłam uśmiech na wyluzowanie :).

    Pozdrawiam.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s