Jak nie tracić swojego flow?

Mianem flow czyli tak zwanego „uskrzydlenia” określa się stan kiedy mamy wenę twórczą, kiedy pragnienie zrobienia czegoś jest na tyle silne, że wszystko inne się nie liczy. Czasem nie chodzi nawet o to co z tego wszystkiego wyjdzie, liczy się sam stan, w którym wtedy jesteśmy.

IMG_3116.JPG

Ja tak mam z malowaniem-wyciągam farby, włączam muzykę i nie ma mnie dla nikogo. Ręka sama wędruje po płótnie, a ja przebywam wtedy w innym świecie. W książce „Inteligencja emocjonalna”(Daniel Goleman) podano przykład lekarza, który dopiero po skończeniu operacji zauważył obok siebie małą górę gruzu-w trakcie robienia operacji był w tak silnym „stanie uskrzydlenia”, że nie spostrzegł, że z sufitu oderwał się spory kawałek tynku. To nasze flow nie musi się wyrażać jedynie w pasji, czasem odczuwam ten stan w pracy kiedy robię jakiś nowy projekt, gdy sadzę kwiaty w ogrodzie z myślą, jak to pięknie będzie na wiosnę, czasem kiedy gotuję coś nowego.

Kiedy ten stan się przedłuża człowiek może się poczuć jak „pijany powietrzem”- dużo wrażeń, płytki sen, bo w  głowie tworzą się wizje i nie można się doczekać kolejnego dnia aby coś zrobić. Myślę, że wielkie umysły tego świata jak Alexander Graham Bell, Albert Einstein, Nikola Tesla musieli być chwilami już bardzo zmęczeni tym stanem, zresztą nie tylko oni kompozytorzy, malarze, architekci, sportowcy.

Kiedy czyta się biografie tych osób często natrafia się się na notatki, że pracowali w nocy, w dzień ucinali sobie krótkie drzemki, a przez innych byli postrzegani za dziwaków. Bardzo lubię poniższe zdjęcie, wielcy naukowcy XX w. zebrani razem, a wśród nich Erwin Schrodinger, Niels Bohr, Maria Skłodowska Curie, Albert Einstein, Max Planck, Hendrik Lorentz. Bez ich stanu „uskrzydlenia” nie byłoby dzisiejszego postępu w fizyce i chemii. Fotografia jest czymś wyjątkowym, potrafi niejako zamrozić czas, patrząc na zdjęcie poniżej jestem w stanie odczuć jak wyjątkowa musiała to być chwila dla tych wszystkich ludzi.0413źródło:http://ciekawe.org/

Flow to stan między satysfakcją a euforią, to stopienie się człowieka z czynnością. Nie koncentrujesz się na rezultacie, nie myślisz czy spotka Cię nagroda czy kara, ale zatracasz się dla przyjemności.

We wspomnianej wcześniej książce wyczytałam również, że sukces osiągają te jednostki, które nie myślą o zarobkach, o korzyściach z danego projektu, ale zatracają się w nim dla przyjemności. Był tam podany przykład osób kończących ASP, te które nie poddały się stanowi flow a myślały tylko o przyszłych korzyściach często porzuciły artystyczną drogę i nie osiągnęły sukcesu.

Kiedy odczuwam stan „uskrzydlenia” często zatracam poczucie czasu, a właściwie czas płynie szybciej niż mi się zdaję:).

IMG_3211.JPG

IMG_3210.JPG

IMG_3195.JPG

Często w pracy musimy pracować w zespole-burza mózgów, dyskusje, spotkania projektowe, retrospektywy. Zgadzam się jest to potrzebne, ale najlepsze pomysły rodzą się w samotności.

IMG_3173.JPG

„Na pustkowiu, gdzie brak cywilizacji stoi człowiek przygląda się światu”

IMG_3218.JPG

„W pewnym sensie każdy człowiek skazany jest na samotność, przynajmniej do jakiegoś stopnia. Mogę być otoczony tłumem przyjaciół, a jednak są we mnie sprawy, których nie rozumie absolutnie nikt. Nikt nie potrafi dotrzeć do rdzenia duszy drugiego człowieka. I każdy człowiek posiada w swej duszy pewne zakątki, pewne rezerwaty, których nie przekroczy nawet najbliższy przyjaciel. Po prostu nie rozumie wszystkich moich spraw, a i ja nie umiem wszystkich spraw wypowiedzieć i wyjaśnić” (Tadeusz Olszański)

Są też osoby introwertyczne, które na forum nie zdradzą nam zbyt wiele, ale mogą mieć w głowie genialne pomysły, z kolei ekstrawertycy mogą przyćmić słabszym pomysłem ciekawą ideę introwertyków.

Zbudowanie zatem kreatywnego zespołu wcale nie jest takie proste, w przypadku zespołu można też osiągnąć grupowy stan flow, ale wymaga to pracy i pewnych kompromisów.

Kolejna sprawa jeśli chodzi o to nasze flow to brak chęci do jakiejś czynności, a właściwie chęci może i są, ale nawał innych obowiązków sprawia, że zwyczajnie nie mamy siły. Ja kiedy czuję zmęczenie nie sięgam po farby bo zwyczajnie wiem, że i tak nic z tego nie będzie.

Gorzej jeśli nie możemy osiągnąć tego stanu przez dłuższy czas wtedy pojawia się frustracja, a ta może przyjąć dwie drogi – agresja (stajemy się zwyczajnie niemili dla otoczenia) lub obojętność (wtedy wszystko co robimy, robimy na 3+). Nie wiem co lepsze-atak czy żywy trup? Oczywiście są i tacy, którzy aby nie tracić swojego flow sięgają po „pięciolistną koniczynkę”, ale czy o to nam chodziło?

Ostatnio spotkałam wspaniałego człowieka Pana Jana Wiewióra, który prowadzi muzeum szopki ruchomej w miejscowości Olsztyn, koło Częstochowy. Zapytałam go ile czasu zajęło Jemu, Jego żonie zbudowanie ruchomej szopki, zaprojektowanie wszystkich mechanizmów, świateł? Odpowiedział mi- 15 lat:), a efekt możecie zobaczyć poniżej, to tylko część tego co ujrzały moje oczy. I nie były to lata łatwe, niektóre osoby nie wierzyły, że takie muzeum ma szansę zaistnieć w małej miejscowości. A jednak Pan Jan nie tracił swojego flow i dziś już na emeryturze może cieszyć się z grup turystów, których sam oprowadza po swoim królestwie:)

IMG_3169.JPG

IMG_3168.JPG

Na koniec kilka słów o neurobiologi całego procesu.

Wydawało mi się, że podczas tak mocnego koncentrowania się na jakiejś czynności aktywność kory mózgowej powinna być zwiększona. Otóż jest wręcz odwrotnie, jednak warunkiem takiego stanu jest to, że postawione przed nami zadanie mieście się w granicach naszych możliwości, zadanie nie może być zbyt łatwe ale nie może być też zbyt trudne.

Dobrze wyćwiczone czynności wymagają od kory mózgowej mniejszego wysiłku niż te, których dopiero się uczymy jak np. nowy język, obsługa nowego programu, nowa czynność. Ważne jest zatem aby podczas nauki nowej czynności podchodzić do niej z entuzjazmem, z ciekawością inaczej czujemy się znudzeni, znużeni, czynność wydaje się nam zbyt trudna a nasz mózg musi włożyć w jej naukę dużo więcej wysiłku.

Widać to doskonale w przypadku dzieci, dzieci są niegrzeczne kiedy są znudzone albo kiedy postawione przed nimi zadanie jest zbyt trudne-„nie będę grać w tą grę, bo jest głupia”-a może jeszcze zbyt trudna dla 5-latka, „nie zrobię tej pracy domowej”, może musimy trochę pomóc i przejść z naszym dzieckiem tą ścieżką raz czy dwa z pozytywnym podejściem, aby samo stwierdziło, że nie jest tak źle. Czasem niestety takiego podejścia brakuje w polskich szkołach, ale co zrobić jeśli klasa liczy 30 uczniów…

Życzę Wam abyście czuli ekstremalną przyjemność ze swojej pracy, przekraczali granice swoich możliwości, rozwijali pasje i po prostu czuli się dobrze z tym co robicie. Nie pozwólcie zabić w sobie dzieci, one najlepiej czują flow i udowadniają, że warto robić to o czym świat każe nam zapomnieć. Powodzenia!

FLOW.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s