Czy minimalizm jest dla mnie?

Ostatnio zapanowała moda na szeroko pojęty minimalizm. Mi też w ręce wpadło parę pozycji dotyczących tego kierunku: „Sztuka prostoty”, „Sztuka minimalizmu”, „Sztuka planowania” Dominique Loreau, „Magia sprzątania” Marie Kondo, „Minimalizm po polsku” Anny Mularczyk-Meyer, na półkach księgarni możecie odszukać jednak dużo więcej książek na ten temat. Odwiedziłam kilka blogów poszukując odpowiedzi na pytanie kto jest minimalistą? Oglądałam zdjęcia japońskich domów  tak pustych, że  nie wiadomo co z nich jeszcze wyrzucić aby nadal były domami.

…a może jest trochę tak, że zapętleni w kredyty, zapracowani aby je pospłacać, zasypywani przez media reklamami co jeszcze  musimy mieć, wsłuchani w opowieści znajomych o ich świetnym życiu zaczynamy się buntować i szukamy sposobu aby z minimalizmu, który przecież brzmi całkiem modnie podratować swój budżet. Druga droga to ta, gdzie zarabiamy całkiem dobrze, a że stać nas na wiele to uskuteczniamy zbieractwo. Kupujemy kolejny robot planetarny i ekspres do kawy, chociaż nigdy nie gotujemy a kawę pijemy w kawiarniach, wtedy minimalizm to sposób, żeby trochę się „odgracić”. Przy czym za jakiś czas znów zaczynamy zbierać bo przecież jest tak pusto, bez smaku i koloru.  

IMG_3086.JPG

Moja refleksja po lekturze książek jest taka, że minimalistą to ja raczej nie będę. Autorzy zalecają aby ograniczyć swoją garderobę do bieli, czerni albo granatu i ecru, książki tylko wypożyczać i jak najbardziej ograniczyć ilość rzeczy w naszych domach, wygaszać swoje pragnienia.

Niektóre rady wzięłam sobie do serca np. to aby cieszyć się z codzienności,  jeśli lubimy jeździć co roku na wakacje nad Bałtyk, czemu mamy lecieć do Turcji czy Egiptu czy tylko dlatego, że znajomi też lecą?

IMG_2071.JPG

Hasła aby pozbyć się ¾ swojej garderoby czy innych przedmiotów nie do końca do mnie przemawiają. Zdarza mi się, że przez cały rok nie założę jakiejś bluzki ale potem odkrywam ją na nowo i chodzę bardzo często, czy zatem dobrze zrobiłabym kierując się poradą nie nosisz-pozbądź się.

Oczywiście można też zrezygnować z  TV, radia i myć się tylko szarym mydłem, pomalować wszystko na biało i spać na materacu- pytanie tylko czy chcemy czy musimy?

 Wiem, że minimalistką w takim wydaniu nie potrafię być-lubię kolory, lubię pamiątki z podróży, lubię hodować kwiaty, a książki lubię mieć bo czasem fajnie jest do jakieś wrócić.

książki.jpg

Pewne zasady minimalizmu przemycam jednak do mojego życia, aby nadmiar rzeczy nigdy nie przyćmił mi tego co najważniejsze i abym bez żalu potrafiła się czasem czegoś pozbyć, a kupując zastanowić się pięć razy czy na pewno potrzebuję kolejnej granatowej sukienki, mogę przecież odłożone pieniądze przeznaczyć na fajny wypad za miasto, książkę czy cokolwiek innego.

Prawdziwym luksusem w minimalizmie jest gdy możesz go stosować a nie musisz.

Minimalizm to jednak nie tylko stan posiadania ale też poukładanie pewnych myśli, relacji, marzeń. Wolisz zadzwonić do pięciu znajomych ze zdawkowym „co u Ciebie..?”, czy spotkać się w tym czasie z jednym z nich, wypić kawę i podtrzymać prawdziwą relację, to też jest minimalizm. Żyjemy za szybko, za dużo bodźców nas drażni i takie ograniczenie dla zachowania higieny własnej psychiki to całkiem fajna idea. W domu też dobrze zrobić czasem większe porządki, szczególnie gdy wydaje nam się zbyt ciasny,  ale pozbywanie się prawie wszystkiego to też nie jest dobra droga, lubię kiedy przychodzę do kogoś i dom wyraża Jego samego – kolory, dodatki, obrazy czy zdjęcia na ścianach, jestem wtedy w stanie lepiej nakreślić obraz tej osoby.

IMG_3088

I nie chodzi tu bynajmniej o to czy jest bogato czy skromnie, ale mogę dowiedzieć się o pasjach tej osoby, widzę czy lubi ciemne kolory czy jasne, industrialne klimaty czy powiew natury.

Nie bójmy się wyrażać siebie, sama przyroda dąży do bioróżnorodności, gdyby minimalizm był tam pożądany  moglibyśmy mieć jeden typ drzew, kwiatów, motyli, a co ze zwierzętami i roślinami, które nie są piękne ani pożyteczne a jednak są? IMG_2877.JPG

IMG_2875.JPG

IMG_2866.JPG

IMG_0948.JPG

Jeśli lubisz surowy klimat: stolik, miękki dywan, kanapa-świetnie, ale niech to wypływa z Ciebie a nie z tego, że przecież taka jest zasada minimalizmu. Krem kupuję po przetestowaniu próbki, a jeśli takiej dostać nie mogę i okazuje się dla mnie nieodpowiedni wydaję dalej w świat, może ktoś zużyje go np. do rąk, nie czekam aż zjełczeje i zajmie resztki miejsca w moje kosmetyczce. Staram się być wierna pewnym krojom, kolorom, które lubię i dobrze się w nich czuję, nie kupuję zazwyczaj  na wyprzedażach bo tanio, wolę mieć droższą rzecz, ale taką, która posłuży mi przez dłuższy czas niż kolejną bluzkę kupioną w emocjach bo przecież zapłaciłam jedyne 15,99zł. Kiedy chcę coś sobie kupić np. mam uroczystość rodzinną,  przydałaby się sukienka, przeglądam najpierw w domu strony sieciówek, a potem idę do tych wybranych-mój minimalizm to zaoszczędzony czas i mniejsze zmęczenie po sklepowym maratonie.

Kiedy mam do wyboru spacer czy TV, wybiorę spacer, ale jeśli jestem zmęczona po pracy, porządkach to wolę zamienić w się w ”kota kanapowego” i zobaczyć jakiś fajny film, nic na siłę wszystko musi wypływać z nas, inaczej staniemy się niewolnikami zasad, które wcale nie są gwarantem szczęścia dla wszystkich.

IMG_3033

IMG_3041.JPG

Trend minimalizmu kreowany jest głównie w Europie, przodują tu głównie kraje skandynawskie wystarczy spojrzeć na wzory dostępne w Ikei, liczy się funkcjonalność i prostota. Minimalizm jest uznawany za coś luksusowego-betonowe ściany, schody bez poręczy (nie jestem pewna czy są funkcjonalne…), surowe wnętrza z kominkami i szklanymi blatami. W Azji jest wręcz odwrotnie, mimo, że to właśnie z niej (dokładnie Japonii) wywodzi się minimalizm, produkty prostsze kojarzą się z tymi z niższej półki, wystarczy wejść na jakąkolwiek chińską stronę, każda jest pełna informacji, kolorów przypomina zatłoczone ulice w Pekinie. Spróbuj wejść w wyszukiwarkę baidu i wpisać jakąś frazę-przykładowa strona

Wyobraźcie sobie Nutellę czy czekoladki Toffifee w minimalistycznym opakowaniu, choć w przypadku niektórych marek minimalizm się udał np. Apple czy apteczne kosmetyki La roche posay.

źródło: http://www.owocni.pl/

źródło: http://www.owocni.pl/

Na stronie agencji reklamowej Owocni wyczytałam, że teoretycznie do kupującego docierają 3-4 elementy grafiki z opakowania (badania oczne PRS), czyli za skromniejszą grafiką powinna iść lepsza komunikacja. Z drugiej jednak strony taka mała ilość informacji może spowodować u kupującego odczucie, że produkt jest niskiej jakości. Reasumując można zatem uznać, że nawet w branży reklamowej minimalizm raz jest wskazany (produkty apteczne, leki, suplementy diety, profesjonale kosmetyki, produkty naturalne) a innym razem brak kolorów, ciekawej grafiki może spowodować efekt odwrotny, produkt przestaje być atrakcyjny. Zauważyłam to nawet w marketach spożywczych, kiedyś marka własna była pakowana w ubogie wizualnie opakowania dwa kolory na etykiecie i koniec, teraz opakowania są bardzo podobne do tych oryginalnych.

Odpowiadając na pytanie postawione na wstępie czy minimalizm jest dla mnie? Jest, ale nie w każdej formie  i nie w pełni.

6 thoughts on “Czy minimalizm jest dla mnie?

  1. whoanita pisze:

    „Wszystko musi wypływać z nas” – tego zdania właśnie mi brakowało i najlepiej obrazuje to, co chciałam przekazać u siebie. Pozwolisz, że skradnę? 🙂 Zgadzam się w zupełności. „Sztukę prostoty” owszem, czytałam i muszę przyznać, że na taki minimalizm to mnie na pewno nie stać. 😉 Najwyraźniej inaczej pojmuję prostotę niż Dominique Loreau. Inaczej również rozumiem istotę Zen, niż ona. Każdy jednak ma prawo do własnego pojmowania. A modne hasła? To tylko słowa, którym znaczenie nadajemy sami. I nie ma sensu sztywno trzymać się definicji danego słowa czy hasła i restrykcyjnie stosować się do określonych z góry zasad. Trzeba to czuć. Tak, mam swój własny minimalizm. Być może różni się od tego minimalizmu, o którym również wiele czytałam. Co z tego… To wypływa ze mnie.
    Pozdrawiam. 🙂

    Polubienie

    • AnulkaNaturalnie pisze:

      Oczywiście, że się zgadzam, nawet nie wiedziałam, że w tym sformułowaniu tkwi taka siła, właśnie mi to uświadomiłaś:) A co do minimalizmu, to nie każdy potrafi być typowym minimalistą, ale jest taka złota myśl, która skłania mnie zawsze do refleksji „Człowiek poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości ani w przyszłości. Żyje tak jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak na prawdę nie żyjąc” (Dalajlama) i druga „kupujemy rzeczy, których nie potrzebujemy, za pieniądze, których nie mamy, żeby zaimponować ludziom, których nie lubimy”. To jest dla mnie taki złoty środek, jeśli czegoś pragnę to to musi być moje pragnienie, moje marzenie, a z drugiej strony potrafię powiedzieć stop, jeśli moje marzenia wychodzą poza realia, w których żyję. Zakończę też złotą myślą: „Człowiek nie jest bogaty tym co posiada, lecz tym, bez czego z godnością może się obejść”.

      Polubienie

      • whoanita pisze:

        Znam wszystkie wymienione przez Ciebie sentencje bardzo dobrze, choć nie mam ich w swoich zbiorach. Ale to się właśnie zmieni. 🙂 Pod wszystkim co tu napisałaś, mogę się sama podpisać. Pod ostatnimi Twoimi słowami również. 🙂

        Polubienie

  2. lemingowa pisze:

    W dużej mierze się z Tobą zgadzam. Na półce mam 2 książki które wymieniłaś z czego jedną już mam za sobą. Zainspirowała mnie ale nie mam ochoty realizować wszystkich pomysłów zawartuch w tej lekturze. Temat mnie zainteresował, ponieważ czułam się w pewnym sensie przytłoczona przez część rzeczy z którymi nie potrafiłam sie pożegnać a których w sumie przybywało. Chyba ma to też związek ze zmianami w moim życiu, kiedy postawiłam na jakość a nie na ilość ale w momencie przejściowym często bywała jeszcze ilość. W każdym razie… nie zrezygnuję z wielu rzeczy a już na pewno nie cofnę się do ery szarego mydła tak jak piszesz. Lubie się czuć kobieco. Lubię kosmetyki, perfumy, swoją biblioteczkę czy część szpargałów. Ostatnio zapisałam się do niemieckiej grupy facebookowej żeby zobaczyć jak inni sobie radzą… i czuje pewien dyskomfort, bo udzielają się tam w dużej mierze nałogowi zbieracze albo ludzie, którzy jakby mogli nie mieli by nic.
    Jestem przekonana, że świat za dużo konsumuje, że jesteśmy manipulowani marketingiem i minimalizm jest jak najbardziej ok ale nie wracajmy do średniowiecznego ascetyzmu i biczowania się.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s